sobota, 5 listopada 2011

Miss Selene Nail Lacquer: 228 + próbki Bio-essence / Bio-essence samples

Lakier to prezent od kochanej Stri-lingi :*
  • Dostępność: małe drogerie, kioski, bazarki
  • Cena: 2 - 3,50 zł, zależy gdzie kupujemy
  • Pojemność: 5 ml
  • Kolor: shimmerowy długopisowy atrament (czy tylko ja mam takie skojarzenia?), bardzo ładny :)
  • Konsystencja: w sam raz
  • Pędzelek: malutki i wąziutki, trochę niewygodny
  • Krycie: do pełnego krycia konieczne są dwie warstwy (na zdjęciach)
  • Wysychanie: lakier schnie dość wolno
  • Zmywanie: bez problemów
  • Trwałość: nie wypowiadam się, bo moja praca znacznie skraca trwałość manikiuru (aczkolwiek nosiłam go dłużej niż 1 dzień, co mi się do tej pory nie zdarzyło z tymi lakierami)
Lakiery Miss Selene skreśliłam już dawno. Owszem, mała pojemność, szeroka paleta kolorów i niska cena zachęcają do zakupu, ale miałam pięć niewypałów (słabe krycie - wymagały minimum 3 warstw, do tego odpryskiwały dosłownie po kilku godzinach), przez które zraziłam się do tego dziecka Golden Rose. Jak widać - niepotrzebnie :) 228 kryje przy 2 warstwach i nie odpryskuje tego samego dnia, nawet jeśli zmyję się 100 pokali :)


This nail polish was a gift from Stri-linga :*

  • Availability: stalls, markets, small chemists' - Poland
  • Price: PLN 2-3.50, depends on the seller
  • Volume: 5 ml
  • Colour: shimmer navy blue (reminds me of blue pen ink)
  • Brush: small and narrow - don't like it
  • Coverage: two coats necessary (in the pictures)
  • Drying time: quite long :(
  • Removing: no problems
  • Durability: because of my job I couldn't test it properly (although I must say that I wore the varnish longer than 1 day, which surprised me)
Miss Selene varnishes disappointed me bitterly in the past. True, Miss Selene offers a wide selection of shades, the bottles are small and the price's low, but the quality was shocking. I had 5 varnishes and all of them required 3 coats, not to mention that they would start chipping after just few hours. Well, I was wrong vowing that I would never use them again - 228 is quality for a price :)

*************************************************************************
Próbki trzech produktów Bio-essence dostałam od Ani. Podeszłam do nich z ogromną ciekawością, ponieważ są to kosmetyki azjatyckie. Zawierają one Adenozynotrifosforan (ATP), o którym wyczytałam: "nukleotyd posiadający dwie grupy fosforanowe łączące z resztą cząsteczki za pomocą niestabilnych wiązań. Cząsteczka ATP zbudowana jest z połączenia adeniny, rybozy i trzech grup fosforanowych. Ma uniwersalne znaczenie biochemiczne. Jest głównym przenośnikiem energii w komórce." (KLIK)

I got samples of three Bio-essence products from Ania. I was really interested in them as these are Asian products. They contain ATP: Known as the “energy currency of life”, Adenosine Tri-phosphate (ATP) is a coenzyme that stores the energy to support metabolism in our cells. It improves micro circulation to facilitate the renew and repair of our skin cells while restoring suppleness , radiance and firmness to the skin.  (SOURCE)





1. Żel głęboko złuszczający / Deep exfoliating gel



Producent twierdzi, że produkt
  • skutecznie i dokładnie usuwa martwy naskórek i oczyszcza pory
  • stanowi łagodniejszą i skuteczniejszą alternatywę do wyciskania pryszczy czy używania plasterków usuwających zaskórniki
  • reguluje wydzielanie sebum
  • usuwa barierę utworzoną przez martwy naskórek, dzięki czemu produkty pielęgnacyjne lepiej się wchłaniają
  • rozjaśnia skórę
  • jest łagodny i bezpieczny do codziennego stosowania
  • ATP dostarcza  źródło energii komórkom (KLIK)
Oczywiście na podstawie próbki nie da ocenić się efektów długofalowych, takich jak kontrola wydzielania sebum czy rozjaśnienie skóry. Jednak próbka obudziła we mnie ogromne zainteresowanie. Produkt okropnie pachnie i ma postać tępego gluta - z żelem nie ma to nic wspólnego. Nie zawiera w sobie żadnych złuszczających drobinek, a pomimo to po użyciu (nakłada się go suchymi rękami na suchą twarz i wmasowuje w skórę, po czym spłukuje) skóra była jak po peelingu! Ani śladu martwego naskórka. Byłam w szoku. Do tego "żel" jest naprawdę delikatny - świetny złuszczacz dla naczynkowców. Produkt kosztuje około 40 dolarów na ebayu.



The manufacturer says:


Zero Dead Skin In 1 Step

Benefits:
• Thoroughly and effectively removes dead skin cells and refines pores
• A gentler and more effective alternative to squeezing or using pore stripes for removal of blackheads
• Regulates and balances sebum secretion to help control shine,
• Removes the dead skin barrier for better absorption of skin care products applied subsequently
• Brighten skin tone
• Gentle and safe for everyday use
• ATP provides a source of energy to skin cells reduce the signs of aging 
(SOURCE)

Well, having used the sample all I can say is that this is a very interesting product. The consistency isn't gel-like (it's far thicker than a gel) and the product smells awful. Even though it doesn't have any exfoliating partciles, the product works like a face scrub while being really gentle. I really like it (it costs circa 40 USD on ebay).


2. Esencja młodości / Radiant youth essence


Według producenta produkt:
  • zawiera 95% czystego wyciągu z zielonej herbaty
  • ma właściwości antyoksydacyjne, aby wspomóc walkę z oznakami starzenia
  • nie zawiera substancji zapachowych ani konserwantów
  • wystarczy jedna kropla, aby skóra była jędrna, pełna blasku i elastyczna jak u dziecka
  • wchłania się w minutę, nie pozostawiając tłustej warstwy
  • zatrzymuje nawilżenie w skórze, zapobiega jej wysychaniu; skóra jest nawilżona i miękka
  • zawiera ATP, która dostarcza energii komórkom skóry, utrzymując jej młodość (KLIK)
 Jeśli chodzi o efekty długofalowe, oczywiście nie jestem w stanie ich ocenić. Na podstawie próbki wiem, że produkt ma postać olejku, który potrzebuje kilku minut na wchłonięcie do matu. Ma lekki, apteczny zapach. Nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Po użyciu skóra jest jędrna, rozświetlona i przyjemnie gładka w dotyku. Produkt dobrze nawilża, ale na zimę nawilżenie byłoby za słabe (przynajmniej w moim przypadku). Ogólnie - ciekawy kosmetyk i bardzo jestem ciekawa, czy po dłuższym używaniu rzeczywiście widać różnicę w kondycji skóry. Kosztuje około 47 dolarów na ebayu.


The manufacturer says:
 
7 days, SkinTender & Radiant Like Baby’s

Benefits:
• Contains 95% pure Green Tea extract
• Rich in anti-oxidant properties to help reduce signs of aging
• Fragrance and preservatives free
• One drop to make skin supple, fine, radiant and elastic like baby’s.
• Totally absorbed in 1 minute with no greasy feeling
• Locks in moisture, prevents dryness and keeps skin hydrated and soft
• With ATP to recharge skin cells with energy, maintaining youthfulness
(SOURCE)

This product is an oil which needs several minutes to absorb. It has a slight herbal scent. It doesn't leave any greasy film on your skin. It leaves your skin frimer, radiant, and smooth to touch. Moisture-wise it's a little disappointing - I expected something better. In general, this is a very interesting product. It costs circa 47 USD on ebay.

3. Krem liftingujący / Face lifting cream


Producent twierdzi, że produkt:
  • zmniejsza pory i oczyszcza skórę
  • sprawia, że przebarwienia stają się mniej widoczne i wybiela skórę
  • redukuje podwójny podbródek
  • redukuje zmarszczki
  • głęboko nawilża i odżywia skórę przy pomocy cennych ziołowych składników
  • "konturuje" rysy twarzy (KLIK)
Jest to produkt na dzień i na noc. Ma postać białego, dość gęstego kremu o niezbyt przyjemnym zapachu. Próbka mnie nie zachwyciła. Krem moim zdaniem mógłby lepiej nawilżać, a do tego trzeba mu dać sporo czasu na wchłonięcie, inaczej podkład się roluje. Oczywiście gdybym stosowała go przez dłuższy okres czasu i widziała rezultaty, pewnie bym zmieniła zdanie.  Kosztuje około 43 dolary na ebayu.


The manufacturer says:

Face. Results Can Be Seen, Measured And Proven by Photographs in 10 Minutes 

Benefits:
8 Marvelous Benefits of Face Lifting Cream

1. Contracts pores and refines skin

2. Fades spots and whitens skin
3. Reduces double chin
4. Contracts pores and refines skin
5. Reduces fine lines and wrinkles
6. Reduces visible aging lines
7. Deeply moisturizes and nourishes skin with precious herbal ingredients
8. Lifts facial contours,shapes V face and look younger
(SOURCE)


You can use it day and night. The cream is white, quite thick. It doesn't smell too great. In my opinion it's not moisturising enough and it needs too much time to absorb (or else don't even bother to apply foundation). It costs circa 43 USD on ebay.

O spotkaniu blogerek słów kilka :)

Wiele z Was prosiło o relację ze spotkania, co też czynię :)

W dniu meet upu okazało się, że połowie uczestniczek uczelnia lub praca pokrzyżowały plany :( Ostateczne pojawiły się Maroccanmint z Siostrą, Katalina, Słomka, Stri-linga, no i ja :) Punktem zbiorczym był dworzec, gdzie (z małymi problemami) w końcu się poznajdowałyśmy ;) po czym udałyśmy się w kierunku Starbucksa, zahaczając po drodze o Naturę :D W Starbucksie nie było miejsca dla naszej grupki, więc w końcu wylądowałyśmy w innej, bardzo przytulnej knajpce nieopodal. I zostałyśmy tam przez kilka dobrych godzin rozmawiając na przeróżne tematy... Spotkanie przebiegło w niezwykle miłej atmosferze, a tematów do rozmów nie zabrakło :) 

Dziękuję Wam Dziewczyny, świetnie spędziłam czas w Waszym towarzystwie :* I nie mogę się doczekać kolejnego spotkania :D






Hmm, wielkich umiejętności fotoreporterskich to ja nie posiadam...

piątek, 4 listopada 2011

Oops... I did it again!

Wczoraj przed spotkaniem z moimi kochanymi przyjaciółkami (:*) zahaczyłam o Naturę - mama prosiła, żebym jej kupiła podpaski. Podpaski kupiłam, ale... na tym się nie skończyło. Szanująca się kosmetykoholiczka nigdy nie wychodzi z drogerii z pustymi rękami!
Jak widać, w "mojej" Naturze jest teraz szafa Catrice [pęka z dumy].  Już Wam wspominałam, że cienie są super, i że chciałam powiększyć zbiorek :) I powiększyłam :) Dwukrotnie :) Cień Grey's Philosophy to beżowa szarość, powinna ładnie zgrywać się z moją tęczówką. The Noble Nights to złota oliwka, bardzo ciekawa. Eyeliner kupiłam ze względu na drobinki, a przecież nie lubię eyelinerów w płynie. Ale co tam. Jest. I do tego dwa grzebienie, bo już sama nie wiem, co dla moich włosów lepsze - grzebień, czy szczotka. Zestaw do stempelkowania kupiłam tylko dlatego, że jest tam wzorek na cały paznokieć :D

Dziś spotkanie blogerek w Gdyni - jestem strasznie podekscytowana :D Choć nie mam pewności, kto się zjawi...

czwartek, 3 listopada 2011

Skin 79, The Oriental BB, Line Cover BB Cream Plus (Kryjący korektor przeciwzmarszczkowy)

Sporą odlewkę (około 5 ml) tego korektora dostałam od Ani, u której się nie sprawdzał. Recenzję Ani znajdziecie TUTAJ. Czy ja podzielam odczucia naszej blogowej koleżanki? Czytajcie dalej :)

Z wizażu:
"Korektor z serii The Oriental BB posiada właściwości przeciwzmarszczkowe (Adenosin i Peptatox Complex) i w sposób naturalny, doskonale zakrywa wszelkie niedoskonałości skóry. Opatentowane składniki (olej z nasion Morninga, Oriental Tea Newplex) chronią skórę przez czynnikami środowiskowymi, a ekstrakty z alg i z kawioru nawilżają ją i odżywiają. Dzięki pudrowi kontrolującemu sebum, skóra jest czysta i nie wymaga poprawek przez długi czas."


  • Dostępność: online, np. w asianstore.
  • Cena: w asianstore 60 zł.
  • Pojemność: 10 g; ja mam próbkę o pojemności 5 ml.
  • Kolor: zdaje się, że korektor jest dostępny tylko w jednym odcieniu. Odcień wydaje się dość ciemny dla bladziochów, ale w moim przypadku stapia się ze skórą i nie wygląda nienaturalnie. Ja w produkcie nie widzę różowych tonów - korektor wpada w żółć.
  • Konsystencja: korektor jest dość rzadki i raczej lekki. Nie warzy się. Aplikowałam go zarówno palcem jak i pędzelkiem i oba sposoby się sprawdziły.
  • Trwałość: około 6-7 godzin; korektor zbiera się nieco w zmarszczkach mimicznych zaraz po nałożeniu, ale po ponownym roztarciu  już tego nie robi.
  • Opakowanie: standardowe opakowanie to elegancka, złota tubka.
  • Wydajność: korektor jest niezwykle wydajny - pod jedno oko w zupełności wystarczy porcyjka wielkości główki szpilki.
  • Podrażnienia: u mnie nie wystąpiły.
  • Działanie: moim zdaniem korektor ma średnie krycie (zdjęcie nie do końca to oddaje) - korektory Heleny Rubinstein czy Clinique kryją lepiej. Dla mnie krycie jest wystarczające, ale nie wiem, czy dziewczyny z mocno widocznymi cieniami będą zadowolone. Nie zauważyłam, żeby produkt nawilżał skórę pod oczami (pewnie za krótko go używam - miesiąc - aby to stwierdzić), ale na pewno jej nie wysusza. Nie zauważyłam również poprawy w kwestii zmarszczek, ale zobaczymy, co będzie, kiedy zużyję całą odlewkę :) Dodam jeszcze, że korektorem można ładnie przykryć zaczerwienienia koło nosa, ale na pryszcze się nie nadaje. Czy rozświetla? Może odrobinę. Stosowałam go również na policzki, aby przykryć obszary naczynkowe - tuż po aplikacji skóra wygląda fantastycznie, ale po kilku godzinach korektor spływa i odsłania różowość. Plus za to, że się nie warzy.
Pora na podsumowanie w (subiektywnych) plusach i minusach.

Plusy:
  • odcień stapia się z kolorem skóry
  • brak różowawych tonów (nie lubię ich w korektorach/podkładach/pudrach)
  • lekka konsystencja
  • higieniczne i ładne opakowanie
  • bardzo wydajny
  • średnie krycie (nie potrzebuję mocnego)
  • można nim zakryć przebarwienia koło nosa

Minusy:
  • dostępność (nie lubię zakupów internetowych, już tak mam, że wolę najpierw zmacać produkt) 
  • tylko jeden odcień
  • zaraz po nałożeniu zbiera się w zmarszczkach mimicznych - trzeba go ponownie rozetrzeć
No i proszę. Co użytkowniczka, to opinia ;) U Ani korektor nie krył wcale i nieładnie się świecił. U siebie zaobserwowałam średnie krycie i żadnego świecenia. Korektor polubiłam i mam zamiar regularnie go używać :) Aniu - dziękuję, że dałaś mi możliwość przetestowania fajnego produktu :) 





I got a big sample (circa 5 ml) of this concealer from Ania who was disappointed with it. She wrote that she had expected far better coverage and that the concealer was too shiny. Wanna know what I think? Read on :)
  • Availability: online, eg. ebay.
  • Price: depends on the seller.
  • Volume: 10 g; I have a sample of 5 ml.
  • Shade: I think that this product is available only in one shade. It seems quite dark for pale-skinned people like me but somehow it adapts to my skin tone. I don't see any pink undertones in this concealer - it's yellow.
  • Consistency: the concealer is quite thin and rather light. It doesn't cake. I tried to apply it with both a brush and my fingers; both ways worked.
  • Durability: it lasts on my skin for about 6-7 hours; right after application it tends to gather in my lines so that I have to pat it into my skin again, and then everything's fine.
  • Packaging: standard packaging - elegant, gold tube.
  • How long before you're done with the tube: very long. You just need a drop of the size of the head of a pin for one application.
  • Irritations: none in my case.
  • Effects: in my opinion the concealer provides medium coverage (which I failed to capture in the picture). Coverage-wise Helena Rubinstein or Clinique concealers are better. The coverage is sufficient for me but girls with dark circles may not be satisfied. I don't know if the concealer moisturisers the skin, but maybe I haven't used it long enough. However, it doesn't dry the skin. Neither did I notice any improvement as far as my lines are concerned, but then again, a month may not be enough for the product to work. We'll see what happens when I have used up my sample :) Let me just add that the concealer hides red places around my nose but it doesn't cover the pimples. I also tried to cover my capillaries with it but the concealer would flow down after few hours.
Let's sum the product up in (subjective) pros and cons.


Pros:
  • it adapts to my skin tone
  • no pink undertones (I don't like those in concealers/foundations/powders)
  • light consistency
  • hygienic and pretty tube
  • the tube will last long
  • medium coverage (I don't need a very good coverage)
  • it covers red places around my nose

Cons:
  • availability (I don't like buying stuff via Internet; I'm one of those people who like check things out in the store) 
  • just one shade
  • right after application it tends to gather in my lines so that I have to pat it into my skin again

Well, well, well. It only proves that a given product will work differently on different people. Ania was less than impressed with this concealer whereas I like it and I'm definitely going to use it up :) Ania - thank you for giving me an opportunity to test a good product :)

środa, 2 listopada 2011

Megahaul

Nie wiem, czy wiecie, ale na blogu Ferrou trwa rozdane charytatwyne.
Zdjęcie przeniesie Was do rozdania. Ja już wzięłam udział i Was również gorąco do tego zachęcam. 5 zł to niedużo, a, jak wiadomo, ziarnko do ziarnka... Razem możemy pomóc tej dziewczynce i jej rodzinie!

***********************************************************************
A przechodząc do tematu posta... Moja mania zużywania doprowadziła do tego, że przyjechawszy do Polski znalazłam w szafce jeden antyperspirant, trochę toniku, zmywacz do paznokci i żel pod prysznic. Żadnego kremu do rąk, żadnego smarowidła do ciała, żadnej odżywki do włosów... Ojej! Wczoraj było mi bardzo ciężko ;) dlatego dziś zrobiłam najazd na drogerie. Niestety nie będę mogła zabrać większości swoich zdobyczy ze sobą, ale choć trochę nacieszę się nimi przez te 12 dni ;)

Kupiłam:
  • czekoladowo-kokosowe masło do ciała Perfecty (moja skóra dałaby mi popalić, gdybym jej nie nawilżała przez dwa tygodnie)
  • Rossmanową sól do stóp - mam teraz czas zabrać się za pielęgnację z prawdziwego zdarzenia i nie omieszkam skorzystać :)
  • trzy kremy do rąk -Bielenda to moje KWC (odkryta dzięki barwom.wojennym :*) i zabieram ze sobą do UK, Isanę wezmę, jeśli się zmieści do litrowego woreczka, Garniera wzięłam ze względu na megaszybkie wchłanianie
  • płyn micelarny AA - makijaż czymś muszę zmywać, a chciałam tego micela wypróbować; no i zastąpi mi tonik :)
  • termoaktywne serum Eveline - zapewne cellulitu nie usunie w dwa tygodnie, ale może chociaż troszkę pomoże :) kupiłam, bo a. go bardzo polecała :)
  • wzmacniająca odżywka Joanny - zawsze chciałam wypróbować :)
  • szampon Joanna Naturia - był tani i ma w sobie zioła :)
  • krem do stóp Farmony - po wymoczeniu nóg w soli krem musi być :)
  • świeczka o zapachu pierniczków - żeby umilić sobie długie wieczory :)
Wszystkie powyższe kosmetyki były mi potrzebne :)


  •  rossmannowski masażer - ma w połączeniu z serum Eveline pomóc mi w walce z cellulitem (widziałam go u Hexxany i postanowiłam, że muszę sobie sprawić to cudo :))
  •  pomadka ochronna Nivei - widziałam ją u Ewalucji i spodobał mi się jej wygląd :) pod szminki będzie chyba w sam raz :)
  • trzy maseczki - zakup niepotrzebny, bo stos masek do wypróbowania mam ogromny, ale nie mogłam się oprzeć...
  • dwie herbatki: detox i spalanie :)
Powyższe zakupy nie były mi potrzebne, ale się przydadzą.






Taa... wpuścić mnie do Rossmanna i Natury. Co robi osoba, która pływa w morzu lakierów, jest od nich uzależniona, i wie, że ma zapas do końca życia? Oczywiście dokupuje kolejne! Kurczę, trzeba było iść z kimś, kto by mnie powstrzymał... 

Z lakierów kupiłam: dwa lakiery Wibo Express growth o numerkach 346 (w kolorze kakałka) i 345 (cudny duochrom); trzy lakiery z sensique'owej LE oriental dream (264 Jewel Of The Orient, 261 Rose Wood i 260 Bamboo In Autumn); i tylko jeden (a miałam w koszyku chyba z pięć) lakier Essence c&g (77 in style).

No i jeszcze nabyłam trzy rzeczy ze swojej wishlisty: kremowy cień Essence stay all day (01 Coppy Right), błyszczyk Essence stay with me (06 berry me!) oraz szminkę Rimmela w kolorze 070 Airy Fairy - szminki nie ma w asortymencie marki w UK, ten odcień tam w ogóle nie istnieje. Te trzy kosmetyki sprawiły mi ogromną radość :)

Nakrzyczcie za mnie na te lakiery. Niektórych nawet nie dam rady ze sobą zabrać, ech.

    wtorek, 1 listopada 2011

    Essence, colour&go, 78 blue addicted + 84 midnight charm

    Oba lakiery były w wymiankowej paczce od Stri-lingi :) Bardzo Ci dziękuję, mają świetne kolorki i wykończenia :) Zwłaszcza blue addicted, jest taaakiiiiiii śliiiiiicznyyyyyy!
    • Dostępność: drogerie Natura, Douglas
    • Cena: 5,49 zł
    • Pojemność: 5 ml
    • Kolor: 78 ma niebieskawą (niezbyt kryjącą) żelkową bazę, w której zatopiony jest zielony i turkusowy brokat różnej wielkości, jest świetny do layeringu, daje efekt rybiej łuski <3; 84 to przyczerniony granat o wykończeniu metalicznym, bardzo fajny i bardzo na czasie :)
    • Konsystencja: w sam raz
    • Pędzelek: charakterystyczny dla tej serii, fajnie przycięty, wygodny - ja je bardzo lubię :)
    • Krycie: jak wspominałam, 78 nie jest zbyt kryjący; 84 wygląda dobrze po jednej warstwie, ale dwie (na zdjęciach) wydobywają głębię koloru.
    • Wysychanie: oba lakiery nie schną ani szybko, ani wolno.
    • Zmywanie: 84 schodzi bez problemów, ale barwi skórki i opuszki palców oraz wchodzi pod paznokcie; 78 to brokat, więc wiadomo, że nie jest łatwo :)
    • Trwałość: moje paznokcie zbyt mocno obrywają w pracy, co znacząco zmniejsza trwałość manikiuru, więc się nie wypowiadam.
    Najpierw pomalowałam paznokcie 84, potem dodałam na dwa pazurki rybią łuskę :) Fajnie mi się nosiło ten duet :)







    I got both varnishes from Stri-linga. Thank you sooo much, I like them both :) Especially blue addicted, it's sooo pretty!
    • Availability: Natura, Douglas - Poland
    • Price: PLN 5.49
    • Volume: 5 ml
    • Colour: 78 has a blue (transparent) base with green and turquoise glitter in different shapes and sizes, great layering varnish, looks like fish scales <3; 84 is a blackish navy blue shade, metallic finish, very nice and fashionable
    • Brush: comfortable
    • Coverage: 78 is great for layering, the coverage isn't good; as far as 84 is concerned, one coat looks good but two coats (in the pictures) bring out the colour.
    • Drying time: standard
    • Removing: 84 - no problem but it dyes the cuticles and finger tips as well as sticking under your nails; 78 - not that easy to remove, as are all glitters
    • Durability: it's affected by my job so I couldn't test it.
    As you can see in the pictures, I painted my nails with midnight charm and added blue addicted to two of them :) I wore this duet with pleasure :)

    Paczki, paczuszki...

    Mój pobyt w Polsce (przyleciałam dziś po północy) rozpoczął się niezwykle miło - w domu rodziców czekały na mnie dwie paczuszki :)
     
    Po pierwsze, przesyłka od Maggie, od której kupiłam trzy pary ślicznych kolczyków - ach, kocham kolczyki :D Maggie na kolczykach nie poprzestała i podarowała mi trzy śliczne lakiery do paznokci oraz kilka fajnych próbek. Dostałam również przemiły list, od którego zrobiło mi się naprawdę ciepło na sercu. Kochana - bardzo Ci dziękuję :*
     
     
    Po drugie, przyszła do mnie książka wygrana w rozdaniu na czytelniczym blogu Kosodrzewiny i Anuli. Kosodrzewina dorzuciła również próbkę masła do ciała - dziękuję :) Uwielbiam zapach czekolady :) A książka zapowiada się niezwykle ciekawie :)


    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...